Blog

Czarny rynek marihuany w Polsce odetchnął z ulgą

Projekt nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii został złożony w Sejmie w lutym 2016 roku przez posła klubu Kukiz’15 Piotra Liroya-Marca. Projekt ten miał na celu ułatwić nie tylko dostępność marihuany do celów medycznych, ale również możliwość uprawy przez chorego, marihuany na własny użytek medyczny.

Można by spierać się o to czy to jest najlepsze wyjście w dostępie chorego do lekarstwa, ale w państwie w którym biurokracja jest ciągle kompleksowo rozbudowywana rozwiązanie takie jest jak najbardziej logiczne (legalny import marihuany medycznej trwa kilka miesięcy).

Projekt niestety utknął w zamrażarce sejmowej i już dzisiaj politycy partii rządzącej zapewniają, że na pewno projekt ten nie zostanie przyjęty.

Główną kwestią sporną jest możliwość uprawy marihuany przez chorego na własny użytek. Politycy widzą w tym podstęp i obawiają się, że to jest tylko pretekst do legalizacji marihuany do celu rekreacyjnego, który spowoduje narkotyzowanie się ludzi i masowe uzależnienia. Argumenty, którymi posłowie się posługują zostały już dawno obalone i nijak się mają do rzeczywistości.

Obecnie stan Colorado odnotował spadek użycia marihuany przez nastolatków, mimo legalizacji marihuany do użytku rekreacyjnego!

 

Załózmy hipotetycznie, że chory, który będzie mógł wyhodować marihuanę do własnych celów medycznych, będzie prowadził dilerkę wśród młodzieży. Jego hodowla będzie bardzo mała, ponieważ będzie miał pozwolenie tylko na taką ilość marihuany, aby wystarczyła mu do zapewnienia sobie lekarstwa.

Czy po sprzedaży całej marihuany pójdzie do apteki i kupi sobie lekarstwa, które będą kosztować więcej niż zysk ze sprzedaży marihuany ze swojej “plantacji”?

Czy chory będzie ryzykował łamaniem prawa, aresztowaniem i odebraniem możliwością leczenia marihuaną dla kilkuset złotych?

Na fali legalizacji medycznej marihuany na całym świecie (ostatnio mówi się o legalizacji medycznej marihuany w Japonii gdzie nawet za bardzo małą ilość posiadanej marihuany grozi 5 lat więzienia), coraz więcej ludzi edukuje się samych w tym zakresie. Szukają informacji w internecie, poprzez znajomych, bliskich. Państwo nie jest tutaj wyrocznią i nie może zakazać ludziom się leczyć. Brzmi to dość absurdalnie gdy państwo nie pozwala się leczyć, w wielu przypadkach, jedynym dostępnym lekarstwem i grozi za to więzieniem.

Osoby dla których nie ma już nadziei lub nadzieje na wyleczenie są bardzo nikłe nie będą słuchać gróźb polityków, tylko zrobią co będą musiały żeby przetrwać, taka już jest, ta ludzka natura. Chorzy nie będą chodzić do polityków o zmianę ustawy, tylko na własną rękę będą szukać sposobu na zdobycie lekarstwa.

Prawo popytu i podaży, podstawowe prawo ekonomiczne regulujące działanie mechanizmu rynkowego, określające wzajemne zależności pomiędzy wielkością popytu, wielkością podaży, a poziomem ceny towaru.

No i tutaj ręce zacierają już dilerzy, przestępcy spod ciemnej gwiazdy, którzy dzięki darmowym reklamom w mediach będą mieli niezły zbyt na swój “towar”. Dzięki krótkowzroczności polityków ich nielegalny rynek jeszcze bardziej wzrośnie. Brak regulacji w zakresie legalnego dostępu do medycznej marihuany doprowadzi do pogłębienia problemu z narkotykami jeszcze bardziej. Cały rynek medycznej marihuany przejmie czarny rynek, a państwo polskie właśnie zapewniło producentów nielegalnej marihuany, że nie będzie nawet z nimi konkurować.

Marihuana do użytku medycznego musi być legalna i łatwo dostępna dla chorych ponieważ, kupując produkt od dilera nie mamy gwarancji, że jest to produkt najwyższej jakości i nie zawiera “ulepszaczy”. Mogą się nawet znaleźć w takim produkcie nawet środki uzależniające (czysta marihuana nie ma środków uzależniających).

Program refundacji i importu docelowego marihuany nie działa (mimo zapewnień polityków że program działa wspaniale) i nie ma się co łudzić, że będzie szybka zmiana w tym zakresie. Minęło już prawie 6 miesięcy działania tego programu i jedynie około 30 osób zostało “wybrańcami” systemu. <—kliknij w link, aby zobaczyć dokument.

Według krajowego rejestru nowotworów liczba zachorowań na nowotwory złośliwe przekroczyła liczbę 140 tysięcy.

Autor

Adam Błażewicz

Facebook

Back to top button
Close
Close