Blog

Legalizacja marihuany cz.2 czyli szatany ukryte w liściach marihuany

W pierwszej częsci artykułu o legalizacji marihuany, sejm Rzeczpospolitej był wymieniony jako jeden z elementów; najważniejszy, który ma wpływ na to czy marihuana będzie legalna.

 

Jednak nie jest to jedyna instytucja, która może mieć na to wpływ, kiedy marihuana do użytku rekreacyjnego będzie zalegalizowana.

Policja

Jeśli chodzi o legalizację marihuany do użytku medycznego, to na całe szczęscie policja się nie wypowiada w tej kwesti. Jeśli chodziłoby o legalizację marihuany do użytku rekreacyjnego to myślę, że policja nie będzie już tylko się przyglądać z boku temu procesowi.

Głównym powodem dla którego legalizacja marihuany nie jest na rękę policji, to obniżenie  budżetu policji i utrata pracy policjantów z wydziału do walki z przestępczością narkotykową a nie troska o nasze bezpieczeństwo. Zastanawiające? Wcale nie.

Ilość “przestępstw” z marihuaną w tle ma tendencję wzrostową od 1999 (patrz tabelka), tak samo jak ilość marihuany zabezpieczona przez Komendę Główną Policji. W 1999 roku było to 108 kilogramów marihuany, a w roku 2013 już 1176 kilogramów. Podobnie wygląda tendencja wzrostowa dla liczby osób, które popełniły przestępstwa związane z różnymi rodzajami narkotyków.

Po legalizacji, ilość przestępstw związanych z marihuaną dramatycznie spadnie, więc potrzeby finansowe do walki z przestępczością narkotykową, również uległyby zmniejszeniu. W związku z tym, cała komórka policji musiałaby zrewidować swoje wydatki i potrzeby na ten cel. W obronie pracy i funduszy, mogłyby pojawić się różne teorie głoszone przez przedstawicieli policji mające na celu utrzymanie dzisiejszego stanu rzeczy.

Jedna z teorii – Skoro ilość przestępstw związanych z marihuaną wzrasta, więc należałoby zwiększyć ilość policjantów i kupić lepszy sprzęt do walki z przestępczością bo inaczej zaleje nas fala przestępców.:) – piękna logika

Kościół

Kościół w Polsce ma bardzo duże poparcie społeczeństwa przy jednoczesnym, za dużym wpływie na politykę krajową.

Najbardziej obawiam się, że przy procesie legalizowania marihuany wyjdą z szafy stare, niepotwierdzone i obalone teorie dotyczące “zioła”. Księża z ambony będą krzyczeć o totalnej demoralizacji, uzależnieniu, rozpadzie rodziny i szatanach ukrytych w liściach marihuany. Generalnie o tym, czego słuchały wszystkie społeczeństwa od końca lat 30tych dwudziestego wieku.

Pojawią się księża, którzy za swój prywatny cel postawią walkę z demoralizującym “narkotykiem” i przy okazji “nazbierają” oddanych wyznawców, którzy będą podążać za nimi niezależnie od tego jakie zdanie na ten temat będzie miał Kościół jako instytucja, czy nawet papież. Skąd my to znamy??

Za nimi pojawią się politycy, którzy będą ślepo podążać za głosem katechety i chętnie będą zbijać kapitał polityczny na tej fali hejtu do “zioła”.

Mam nadzieję, że wszyscy pójdą drogą faktów i rozsądku w kwesti legalizacji marihuany, a nie tradycyjnego bicia piany i hejtowania.  

Ale, czy jesteśmy gotowi przerwać wielopokoleniową polską tradycję…?

Back to top button
Close
Close