Blog

Refundacja marihuany, a może mydlenie oczu?

Wczoraj w mediach masowego przekazu pojawiła się wspaniała wiadomość o dołączeniu medycznej marihuany na listę leków refundowanych.

 

W pierwszej chwili aż przecierałem oczy ze zdumienia, czy oby na pewno dzieje się to w kraju w którym rządzi partia konserwatywna i raczej kojarzy się z „leśnymi dziadkami”, którym ciężko przychodzi zmiana czegokolwiek z czym kojarzy się postępowość i nowoczesność?

Szybciej spodziewałbym się takich decyzji po poprzedniej koalicji rządzącej, ale „oni” (PO)  dali wiele dowodów na to, że nie bardzo chcą zmieniać cokolwiek. Tym bardziej większe było moje zaskoczenie wczorajszego dnia po ogłoszeniu tak wspaniałej wieści, że oto od teraz osoby, którym udało się zdobyć legalnie marihuanę dzięki importowi docelowemu, będą płacić dosłownie kilka złotych za lekarstwo a resztę dopłaci państwo.

Jednak, czy aby nie za wcześnie na takie wiadomości i dlaczego teraz, a nie po ewentualnej legalizacji marihuany do użytku medycznego, która może nastąpić w ciągu kilku tygodni? Czy aby nie jest to zaplanowane działanie w tak kulminacyjnym momencie?

Oświadczenie płynące z Ministerstwa Zdrowia sugeruje że marihuana medyczna jest legalna, a tak nie jest. Owa legalność dotyczy jedynie tylko tych, którzy mieli to szczęście że udało im się znaleźć lekarza, co obecnie ciągle graniczy z cudem, który zarekomendował chorego do importu docelowego w celu otrzymania lekarstwa na bazie marihuany (np. Sativex) lub samej marihuany i produktòw, które z niej się uzyskuje w celach medycznych. Do tego dochodzi żmudna papierkowa robota i walka z biurokratami, a wiadomo jak to w Polsce wygląda; nie bo nie i co mi zrobisz?

Oprócz refundowania medycznej marihuany powinna pojawić się informacja  o ułatwieniu skomplikowanego procesu wydania zgody lekarza i importu, ponieważ w tej chwili przez tą biurokratyczną maszynkę przeszła zaledwie garstka osób w skali całego kraju i to nie dlatego, że tylko tyle chciało dostępu do leku. Poza tym co z lekarzami, którzy nie będą chcieli zajmować się takimi bzdetami, którzy nawet nie raczą douczyć się i zmienić nastawienia,w ich mniemaniu, do „narkotyku”? Tutaj powinien być jasny przekaz dla wszystkich, zarówno dla lekarzy jak i pacjentów, a tego zabrakło.

Szczerze, to nie rozumiem w jakim celu ogłasza się refundację w środkach masowego przekazu, dotyczącą zaledwie małej grupy osób pomijając całkowicie informację o liczbie zainteresowanych. Rozumiem, że powstałyby pytania, dlaczego tylko tyle osób? No, ale komu chciałoby się tłumaczyć, że to przez biurokrację-temat niewygodny.

I tutaj dochodzę do sedna sprawy, która mnie nurtuje. Przed nami czytanie ustawy, debata, prawdopodobnie dwudniowa, głosowanie. Obawiam się, że skoro pojawiła się informacja z Ministerstwa Zdrowia o legalności medycznej marihuany i możliwości jej zdobycia poprzez lekarza to mogłoby stanowić argument w dyskusji, aby pozostawić wszystko po staremu, bo przecież wszystko działa poprawnie i bez przeszkód w mniemaniu państwa. Oczywiście całkowicie pomijając trudności na jakie napotykają chorzy, starający się zdobyć medyczną marihuanę w polskiej rzeczywistości.

Mam nadzieję, że moje obawy zostaną rozwiane i okaże się, że wymyśliłem tylko teorię spiskową która się nie sprawdzi.

Back to top button
Close
Close